Wszyscy boimy się otępienia. Udziałem wielu z nas jest doświadczenie obserwacji bliskiej osoby w czasie procesu utraty przez nią pamięci, pogarszania się funkcji wykonawczych, stopniowego ubożenia zachowań społecznych i w końcu tracenia zdolności porozumiewania się oraz jakiejkolwiek formy samodzielnej egzystencji. Można mieć wtedy wrażenie, że osobowość, która mieszkała w bliskim nam człowieku stopniowo znika za życia, bezpowrotnie rozstajemy się z całą jego wyjątkowością i indywidualnością, a podobieństwo do osoby, którą znaliśmy i kochaliśmy ogranicza się jedynie do wyglądu zewnętrznego. Jednym z najtrudniejszych aspektów jest świadomość, że chorując na otępienie, stopniowo całkowicie tracimy kontrolę nad swoim zachowaniem i jakikolwiek wpływ na swoje życie. Taka perspektywa w każdym budzi przerażenie. Jednocześnie, mimo iż na świecie cały czas trwają badania nad lekiem na chorobę Alzheimera i co jakiś czas dociera do wiadomości publicznej informacja o jakimś kolejnym przełomie w leczeniu tej choroby, ciągle nie ma dostępnych leków hamujących całkowicie objawy tej choroby. Informacja o zachorowaniu na chorobę Alzheimera jest więc równoznaczna z powolnym umieraniem za życia i rozstawaniem się ze wszystkim, co jest dla nas ważne i sprawia, że jesteśmy świadomymi, posiadającymi wolność wyboru jednostkami. Wobec tej informacji i jej konsekwencji czujemy się całkowicie bezradni.
Bezradność tą znakomicie obrazują sceny z filmu Motyl Still Alice. Tytułowa bohaterka Alice, grana w sposób ogromnie sugestywny przez Julianne Moore, po tym, jak już jej problemy z pamięcią zostały zdiagnozowane jako choroba Alzheimera, najpierw nagrywa film dla siebie z bardziej zaawansowanego okresu zachorowania, a w dalszym momencie filmu ogląda własne nagranie. Alice nagrywa przekaz do siebie samej, który ma na nią wpłynąć w momencie, gdy nie będzie już kontrolować swojego życia. Dokładnie instruuje, w jakie miejsce ma się udać, by znaleźć przeznaczone do eutanazji pigułki i co ma z nimi zrobić. W późniejszym okresie choroby Alice przypadkowo natrafia na to nagranie i jest w stanie zrozumieć jego przesłanie. Próbuje wykonać własne zamiary, jednak zanim dochodzi do miejsca, w którym schowane są pigułki, pojawiają się czynniki zakłócające, które sprawiają, że musi na chwilę przerwać swoje działanie. Stopień upośledzenia funkcji wykonawczych na tym etapie choroby, nie pozwala bohaterce wrócić do wykonywania zadania po tym, jak raz jej uwaga została rozproszona. W końcu Alice zupełnie zapomina, co chwilę wcześniej miała zrobić i nie realizuje planu. W tym momencie choroby, nie ma już możliwości świadomego wpływu na swoje życie, nie jest w stanie zrealizować wcześniej poczynionych założeń. Jest skazana na stopniowe tracenie funkcji poznawczych i społecznych aż do momentu, w którym wymaga całkowitej opieki innych osób.
Póki co, kiedy już zachorujemy i objawy są na tyle obecne, że mogą zostać ocenione i zaklasyfikowane jako charakterystyczne dla choroby Alzheimera, poza spowalnianiem procesu choroby poprzez leki nootropowe i stosowanie ćwiczeń usprawniających funkcje poznawcze, nie możemy zrobić nic, by powstrzymać bieg choroby. Aktualna wiedza na temat funkcjonowania mózgu pozwala jednak wierzyć, iż możemy w pewnym stopniu wpływać na to, jak szybko ujawnią się objawy tej formy otępienia.
Pojęcie progów mózgowych oznacza uniwersalny poziom patologicznych zmian mózgowych, po którym dochodzi do pojawienia się objawów (w demencji Alzheimera, gdy sploty neurofibrylarne i płytki starcze obejmą ponad 60% obszaru hipokampa i zakrętu przyhipokampalnego oraz patologia rozszerzy się na obszar kory nowej). Istnieją jednak indywidualne różnice w klinicznym obrazie zaburzeń. Co oznacza, że mimo podobnie rozległych zmian mózgu, osoby różnią się pod względem prezentowanej przez nich głębokości objawów choroby.
Hipoteza o tak zwanej „rezerwie mózgowej” mówi o tym, że każdy z nas dysponuje pewnym zapasowym rezerwuarem mózgu, co wiąże się z gęstością sieci neuronalnej, a więc skalą połączeń synaptycznych, które to w mózgu występują w nadmiarze. Istnieje koncepcja wskazująca na to, że u jednych rezerwa mózgowa wyczerpuje się szybciej i objawy choroby pojawiają się o wiele wcześniej, niż u tych osób, u których rezerwa ta pozwala na dłuższe jej wykorzystywanie. Deterioracja umysłowa z upływem czasu będzie łagodniejsza u osób cieszących się znaczną rezerwą mózgową w porównaniu z osobami posiadającymi jej niewiele. Istotny wpływ na to, jak będzie wykorzystywana rezerwa mózgowa przez jednostkę mają zasoby poznawcze. Zasoby te są rodzajem „oprogramowania” rezerwy mózgowej, dzięki któremu system poznawczy potrafi efektywnie funkcjonować nawet w stanie patologii mózgowej. Wiążą się one z umiejętnością optymalizacji i maksymalizacji zachowań osiąganej dzięki zaangażowaniu różnych fragmentów sieci neuronowej, z których każdy odpowiada za inną strategię poznawczą. Na wielkość zasobów poznawczych ma wpływ ilość połączeń neuronalnych, jaką uda nam się zbudować w czasie naszego życia. Im bardziej wszechstronne, aktywne i złożone jest nasze funkcjonowanie, tym bogatsza będzie nasza sieć neuronalna. Znaczenie ma rzecz jasna rozwój zdolności intelektualnych, ale również ogólna różnorodność form aktywności życiowej. Ważna jest zarówno sfera umysłowa, jak i społeczna oraz fizyczna naszej egzystencji. Różnorodność doświadczeń w relacjach z ludźmi, podejmowanie aktywności fizycznej, stałe rozwijanie umiejętności intelektualnych i nabywanie nowych, poznawanie zróżnicowanych środowisk zewnętrznych — wszystko to ma ogromny wpływ na rozwój naszych połączeń neuronalnych. Rezerwy mózgowe i zasoby poznawcze wspólnie mogą spowalniać rozwój choroby i łagodzić jej behawioralne następstwa. Bywa, że nawet rozległe i nieodwracalne uszkodzenia mózgu mają czasem skąpoobjawowy obraz choroby.
Co oznacza to w praktyce? Im mniej w ciągu życia pozwolimy na rozleniwienie się naszego mózgu, tym później, nawet w sytuacji zachorowania na chorobę Alzheimera, ujawnią się problemy naszych procesów poznawczych, tym dłużej zachowamy sprawność naszego społecznego funkcjonowania. Na rozbudowywanie naszych zasobów poznawczych ma wpływ każda przeczytana książka, lekcja jogi, nowopoznana osoba, nowa dla nas sytuacja, z którą musimy sobie poradzić, każda nabyta umiejętność. Nie chodzi tutaj o nieracjonalny optymizm, o budowanie fałszywych przekonań o możliwości pełnego uchronienia się przed chorobą. Mamy wpływ jedynie na to, że świadomie spędzony czas z naszym bliskimi będzie nieco dłuższy i że odrobinę dłużej będziemy cieszyć się wszystkim tym, co przeżyliśmy i osiągnęliśmy w ciągu życia. Warto lub nie, decyzję zostawiam czytelnikowi.
Bibliografia:
Krzysztof Jodzio, 2011 r., „Diagnostyka neuropsychologiczna w praktyce klinicznej”
Anna Herzyk , 2009 r„Wprowadzenie do neuropsychologii klinicznej”.